Szkoda, że świat nie jest czarnobiały
Kiedyś wszystko było dla mnie o wiele prostsze. Myślałam, że można ludzi łatwo określić i, jak w bajce, tego nazwać dobrym, a tego złym. Świat był dla mnie czarnobiały, składał się z czarnych i białych bohaterów. Takie myślenie wydaje się być teraz bardzo, bardzo dużym uproszczeniem, ale na początku chyba każdy tak myślał. Po pewnym czasie zauważyłam, że jednak to nie jest takie proste. Przecież czasem nawet mój najukochańszy przyjaciel potrafił mieć „gorszy dzień”. Wtedy uznałam, że każdy ma kilka oblicz, jedne bardziej, a inne mniej przyjazne. Trzeba przyznać, że tu już miałam trochę racji i powoli zaczynałam odkrywać psychikę tego skomplikowanego świata. Następnie zrozumiałam, że najbardziej ranią ci, którzy sami byli zranieni. Szczerze mówiąc zdałam sobie z tego sprawę dopiero niedawno. Kiedy poznałam ludzi, dla których ranienie innych było standardem. Nawet o tym nie wiedząc, przenosili to zło dalej, napędzając tym samym to błędne koło smutku i rozpaczy. Nawiase...