Oczami innych

Wszystko zaczyna się niewinnie. Jesteś słodkim maluchem,
ludzie Cię chwalą, co w tym złego? Mówią, „jaka śliczna dziewczynka”, „jaki
miły chłopczyk”. Twoja pewność siebie rośnie. Potem stopniowo ludzie przestają
Cię chwalić „za nic” i zaczynają chwalić lub krytykować Twoje zachowania. Na
podstawie tych zachowań, zaczynają oceniać Ciebie – „O, widzę, że pomagasz
mamie. Kochany synek.” lub też „Nie chcesz się podzielić zabawką? Jaki z Ciebie
egoista!”. Nie zauważasz, że te zdania, które oni wypowiadają, często kłócą się
ze sobą nawzajem. W końcu przychodzi najgorszy czas – ludzie częściej
zaczynają krytykować (albo Ty po prostu bardziej zauważasz krytykę), a Ty w tym
samym czasie zaczynasz przejmować się opinią innych. Dodatkowo, już sam
nauczyłeś się, że Twoja wartość jest wyrażana w tym, co robisz i działa w stylu:
robisz głupio – jesteś głupi. W końcu stajesz się dorosłym człowiekiem. Wątpisz
w siebie, nieustannie czujesz się oceniany i zachowujesz się tak, żeby dobrze
wypaść. Pamiętasz, od czego się zaczęło?
Ocenianie ma wiele form i spotykamy się z nimi nieustannie.
Oceniamy innych, a także samego siebie. Na każdym kroku spotykamy się z
rywalizacją, porównywaniem się, stereotypami, obgadywaniem, ocenami,
komentarzami itp.. Jest to dosyć przerażające, ale może na teraz dosyć
biadolenia, zastanówmy się zamiast tego jak sobie z tym radzić. Powiem jedno: przede
wszystkim samemu nie oceniać.
Jak chwalić?
Na początku tego wpisu wspomniałam o chwaleniu. Teraz trochę
doprecyzuję - da się chwalić i nie oceniać. Jak? Po pierwsze, chwalić, ale nie
oceniać tej osoby. Nie mówić np. „Ładnie grasz – jesteś bardzo muzykalna”.
Nawiasem mówiąc, zawsze gdy słyszę coś takiego, stresuję się, że coś źle zagram
i wyjdzie, że nie jestem muzykalna :D. Po drugie, chwalić „za nic”, za samo
bycie np. „Tak się cieszę, że jesteś”. Takie słowa zawsze są dobre, bo przecież
ludzi kochamy właśnie za to, że są przy nas. Po trzecie, mówić, co się widzi.
Ta zasada dotyczy raczej relacji rodzic-dziecko, ale bardzo mi się podoba.
Polega na tym, że mówi się np. „Widzę, że sprawia Ci to przyjemność” albo
„Bardzo się starałaś, prawda?”.
Jak krytykować?
Teraz czas na krytykę. Po pierwsze, nie krytykować
człowieka. O tym już wspominałam, więc nie będę się rozpisywać. Można
krytykować pracę, zachowanie, ale nie człowieka, ponieważ nie wiesz, co nim
kierowało, co sprawiło, że się tak zachował. Po drugie, nie krytykować pod
wpływem emocji. Wiem, że to wydaje się dosyć niemożliwe, ale podczas kłótni,
gdy się zagalopujesz, ja albo Cię nawet nie posłucham, bo wytłumaczę sobie, że
Cię poniosło, albo wręcz przeciwnie – wezmę sobie te słowa za bardzo do serca. Po
trzecie, nie używać słów, które mocno generalizują np. „Twoje zachowanie jest
okropne” czy „Jesteś idiotką”. Taka
krytyka nic nie da, nie mówisz mi przecież, w czym problem, tylko próbujesz mi
udowadniać, jaka jestem okropna.

Na koniec krótkie nawiązanie do tytułu. Nie patrz na siebie
oczami innych. Ty siebie najlepiej znasz i wiesz, co przeżyłeś, inni znają
tylko małą część z tego. Kiedyś miałam taki etap, że próbowałam patrzeć na
innych ludzi oczami Boga, – ale nie takiego srogiego sędzi, który kara, a
dobrego staruszka, który jest moim Ojcem .
Może warto też patrzeć tak na siebie? Uczciwe gratulować sobie sukcesu i
z dumą patrzeć na kształtujący się charakter?
PS. Nie znam się na tym. Nie piszę po to, żeby kogoś
pouczać. Raczej po prostu opisuję, jak chciałabym, aby funkcjonował świat.
Opisuję swój wymarzony świat, w którym każdy szanuje innych i szanuje siebie. I
pamięta o tym, że każdy jest na swój sposób wyjątkowy.
Komentarze
Prześlij komentarz