Wywiad z nienawiścią

Kawa, Pióro, Notatnik, Kofeina, Puchar

Usiadłam na kawiarnianym krzesełku i spojrzałam na nią. Popatrzyła na mnie z pogardą i odrzuciła swoje piękne włosy do tyłu. No cóż…  urody akurat nie można było jej odmówić. Wyglądała jak ideał, perfekcyjnie szczupła, z krótkimi, lśniącymi włosami i bystro patrzącymi, ciemnymi oczami. Odwróciłam wzrok i  odchrząknęłam nerwowo.
- Witam Panią. Ostatnio stała się Pani bardzo popularna, dlatego chciałabym zadać kilka pytań.
- Tak? – uniosła zagadkowo idealną brew.
- Na początku chciałabym dowiedzieć się trochę o Pani przeszłości. Ma Pani rodzinę?
- Jestem córką Zazdrości i Żalu. Istnieję odkąd powstał świat i nieustannie odradzam się na nowo.
- To naprawdę niesamowite. Kto jest Pani największym wrogiem?
- Dzieci  – zmarszczyła ze złością brwi. – Te obrzydliwie słodkie bachory są jedynymi istotami na Ziemi, które buntują się przeciwko mnie.
- Faktycznie, da się to zauważyć. Co Pani uważa za swoje największe zalety?
- Po pierwsze jestem wiecznie silna, przeraźliwie przebiegła i pracowita. Zawsze osiągam to, co zamierzyłam – spojrzała na mnie z wyższością
- Hmm… godne podziwu. W takim razie z czego jest Pani najbardziej dumna w swoim życiu?
- Trudne pytanie. Wydaje mi się, że z hejtu. Nie dość, że został nazwany na moją cześć, to jeszcze tak dobrze rani ludzi – na myśl o ludziach skrzywiła się z obrzydzeniem. – Wie Pani, ludzie to bardzo słabe stworzenia, chociaż udają silnych. Nawiasem mówiąc, nieustannie zadziwiają mnie swoją głupotą, ale przynajmniej mam trochę rozrywki dzięki temu – uśmiechnęła się pod nosem.
- Trudno się z Panią nie zgodzić.  Teraz ostatnie pytanie. Czego najbardziej się Pani obawia?
- Niczego – powiedziała z dumą, ale po chwili spojrzała na mnie inaczej i się poprawiła. – Prawie niczego.
- Proszę mówić – zachęciłam ją.
- Dobrze, ale niech Pani o tym nie pisze. Szczerze mówiąc, czasem boję się, że całe zło, które wyrządziłam, obróci się przeciwko mnie. Może się to wydać zabawne, ale boję się tego, co sama stworzyłam, czyli… nienawiści.
Już w chwili, gdy o tym usłyszałam, wiedziałam, że nie zastosuję się do jej prośby i o tym napiszę. To była zbyt cudowna puenta, żeby ją po prostu stracić. Poza tym… niech w końcu ci wszyscy „genialni” dziennikarze zobaczą, że istnieją lepsi od nich! Zawsze się wywyższają. Nienawidzę ich!

PS. Ten wywiad nie był przeznaczony na bloga. Szczerze mówiąc, jest to moje wypracowanie na polski, ale uważam, że jest całkiem dobre, dlatego je tutaj umieściłam. Poza tym wiem, że tutaj na pewno się nie zgubi, jak zdarzyło się już z wieloma moimi pracami ;).

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Gdzie spędzić duchowe wakacje

Lista 100 ciekawych hobby

Przepis na człowieka