Jak przebaczyć nawet najgorszą krzywdę



 Po 5 latach wróciłam do pisania bloga nie dla czytelników, których już pewnie dawno nie ma, tylko dla samej siebie. Będę zapisywać tu własne przemyślenia zapewne głównie na tematy teologiczne i psychologiczne, mając już nieco większe doświadczenie, niż wtedy. Jeśli jakimś cudem natrafiłeś na tego posta, bardzo mi miło, mam nadzieję, że Ci się spodoba. 

Wracając do tematu.

Dlaczego trudno nam przebaczyć?

Co ciekawe, jako ludzie mamy skłonność do przywiązywania się do własnych ran. Trudno to przyznać, aczkolwiek tak jest - w środku nie umiemy się pogodzić z tym, że mielibyśmy zapomnieć ogromną krzywdę, którą nam wyrządzono. Z czego to wynika? Zapomnienie o niej wymaga uniżenia się, potwierdzenia, że tak naprawdę nie mamy aż tak dużego znaczenia, jak nam się wydaje. Że krzywda wyrządzona przeciwko mnie zabolała tylko mnie, a świat toczy się dalej. Przyznanie tego może być dosyć trudne. 

Jednakże poprzez przywiązywanie się do tej rany, nie pozwalamy jej się zagoić. Próbując usatysfakcjonować własne ego, pozwalamy ranie żyć w naszym sercu i nieustannie krwawić. Nie dość, że sprawia nam to ból, to wpływa to na nasze słowa i czyny w codzienności. Możemy to zaobserwować wszędzie - na porządku dziennym ludzie wokół mnie działają motywowani własnymi ranami z przeszłości.

W jaki sposób w takim razie wybaczyć?

Jak możemy zapomnieć?

Prawda jest taka, że nieuniknione jest jednak uniżenie samego siebie w celu zapomnienia o zadanej nam krzywdzie. Przyznanie - jestem jednym z wielu. Natomiast jedynym, co może uczynić nas wielkim i wyjątkowym jest Miłość. Bez tego naprawdę wszyscy jesteśmy nikim. Pieniądze, wygląd, poczucie humoru, autoprezentacja, wykształcenie. Wszystkie te rzeczy, które wydają się nam na ten moment tak ważne, są jedynie pustą paplaniną tego świata. 

Nawet najwyżej postawiony człowiek, najlepiej prezentujący się, najmądrzejszy jest dla mnie nikim, jeśli nie jest w stanie kochać. Jeżeli nie jest dobry wobec innych.

Zatem możemy wywnioskować, że wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, którzy żyją i umrą na tym świecie tak, jak miliard ludzi. Chyba, że potrafimy dawać Miłość. Wtedy uszczęśliwiamy i sami jesteśmy w pełni szczęśliwi. 

Pamiętając, że sami jesteśmy niczym, łatwo nam przebaczyć i dać Miłość, wiedząc, że właśnie to czyni nas czymś. 

Kontekst wiary

Dodatkowo warto sobie przemyśleć niektóre sprawy. Czy Jezus na krzyżu nie został skrzywdzony ze względu na nas? Przez nasze grzechy cierpiał tak, że nawet trudno nam to sobie wyobrazić. Jak wręcz śmieszna jest nasza nieumiejętność wybaczenia komuś mniejszej krzywdy, podczas, gdy nasz Pan bez żadnej winy został przez nas skrzywdzony o wiele bardziej. O tym, jest właśnie przypowieść o dłużniku.

Doświadczając upokorzeń i krzywdy, możemy bardziej upodobnić się do Jezusa. Jest to tak naprawdę słodko-gorzki dar, ponieważ może nas to zbliżyć do Chrystusa i przemienić na Jego podobieństwo. Przebaczając, mamy okazję na poprawienie relacji z Nim. On przeżył każde upokorzenie, strach, ból.   

Jednakże kochajmy siebie w tym wszystkim. Nie pakujmy się w toksyczne sytuacje, dbajmy o samych siebie, po drodze przebaczając wszystko i nie chowając urazy. Doceniajmy trudne doświadczenia, ale nie rańmy samych siebie. 







Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Gdzie spędzić duchowe wakacje

Lista 100 ciekawych hobby

Przepis na człowieka